Drodzy czytelnicy!

            Pożegnaliśmy nie tylko kolejny stary rok, ale pożegnaliśmy także kolejny, okrągły, jubileuszowy wiek, choć jak niektórzy powiadają, iż prawdziwy przełom dokona się w 2001 roku. Nie szkodzi, bo i tak ulegamy wyjątkowości tej chwili, gdy nowy rok rozpoczynamy pisać od dwójki i uświadomimy sobie, że koniec wieku oglądać mogą tylko nieliczni ludzie spośród wielu przed nami żyjących. Poza tym przełom wieków, to niezwykły moment, który sprawia, że zatrzymujemy się nad samym czasem, który został nam ofiarowany do przeżycia zarówno w wymiarze indywidualnym jak i społecznym. No właśnie czas. Coś, czego mówimy, że ciągle nam brakuje, a tyle go marnujemy. Czas, wraz z którym stajemy się każdego dnia starsi, choć niekoniecznie mądrzejsi. Czas, który chcielibyśmy oszukać zdrowo się odżywiając, łykając rzekomo cudowne pigułki na przedłużenie młodości, ćwicząc w siłowniach, nie myśląc o starości. Wielu filozofów niemal całe swoje życie zastanawiało się nad tym czym jest czas, czym jego upływanie, czy można go jakoś zatrzymać. Niestety żadna chyba odpowiedź tak naprawdę niezadowoliła nigdy ludzi. Choć najbliżej prawdy jest chyba św. Augustyn, gdy pisze: "Wyznaję Ci, Panie, że nadal nie wiem czym jest czas. Lecz także wyznaję, iż wiem, że te słowa wypowiadam w czasie". Oczywiście są tacy, którzy wiedzą czym jest czas. "Czas to pieniądz" mówią. Zarabiają kolejne pieniądze i otwierając nowe konta. Kupują lepsze komputery i nowocześniejsze telefony komórkowe. Zmieniają samochody na szybsze, a nawet kupują prywatne samoloty. Bo trzeba się spieszyć. Czas to pieniądz. Grają więc na giełdach i śledzą kursy złotówki, inwestują, pomnażają, gromadzą, deponują, kupują, sprzedają, załatwiają, byle szybciej, więcej, skuteczniej.
            Dla innych czas, to po prostu "carpe diem" - chwytaj chwilę, chwytaj dzień. Im więcej ich schwytasz to twoje. Poluj więc na przyjemności, otwieraj kolejną butelkę szampana, wyjeżdżaj do egzotycznych krajów, zaspakajaj głody życia, poznaj wszystkie jego smaki, nawet, gdyby któryś z nich był zatruty, nakarm do syta głodne ciało i głodną duszę, bo życie ma się tylko jedno. Używaj więc go do woli. Aby było ci łatwiej zdobądź władzę i sławę. A jak to zrobić? Recepta jest prosta. Mów to, co ludzie chcą słyszeć. Nigdy nie mów prawdy, bądź obłudny, wprowadzaj w błąd. Przemawiaj gładko z okazji i bez okazji, bywaj gdzie się da na zaproszenie i bez zaproszenia. Ucz się nowomomowy wypowiadając okrągłe, puste zdania. Zawsze ustawiaj się w zasięgu kamery. Pokazuj się elegancki w dobrze skrojonych garniturach i pachnący markowymi wodami, chociaż jadąc na wieś zdejmuj krawat i jedź gorszym samochodem. Bądź koniecznie tolerancyjny i szarmancki. Jeśli tak czynić będziesz, będzie ci się wiodło i spokojnie będziesz mógł rzec: "udało się, wszystkie okazje wykorzystałem". A że frymarczyło się ludźmi, że po drodze niejednego się skrzywdziło, oszukało, dotknęło. Cóż, liczy się przecież mój czas, tu i teraz...
            Są jednak i tacy, którzy powiedzą, iż "czas to wieczność", bo czas, który jest nam dany powinien być przeznaczony na to, aby zasłużyć sobie na wieczność. Czas wówczas będzie oznaczał miłość, a miłość będzie oznaczała dawanie, dzielenie się, także swoim czasem, słowem, dobrem, życzliwością, przebaczeniem. Bo naprawdę tylko to pozostaje i to ma wartość. "Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą" mówi ks. Jan Twardowski i ma rację. Odchodzą ludzie, dni stają się jakby krótsze, lata jakby mijają szybciej, zawsze brakuje parę godzin na dobę. Jak ten czas szybko ucieka - powtarzamy. To prawda czas ucieka, ale my zbliżamy się do wieczności, do Tego, który jest Początkiem i Końcem. Jego bowiem jest Czas i Wieczność. Od Jego narodzin, gdy przyszła Pełnia Czasu, gdy Przedwieczne Słowo Ojca stało się Ciałem mierzymy czas i zapisujemy daty. Oby więc pod każdą z nowych dat nie zabrakło dobra, które można byłoby odnotować, aby podliczając swoje życie było jak najmniej czasu zmarnowanego, rozmienionego na drobne, i aby starczyło jeszcze czasu na wyrażenie podziękowań za darowany czas i na zapłacenie długów wdzięczności, "bo cóż masz, czego byś nie otrzymał, cóż masz...?"

Zdzisława Kobylińska - poseł RP

Powrót ]