NASZ CUDOWNY XX WIEK
Niech żyje bal,
bo to życie, to bal nad bale,
niech żyje bal,
drugi raz nie zaproszą nas wcale,
orkiestra gra,
jeszcze tańczą i drzwi są otwarte,
dzień wart jest dnia
i to życie zachodu jest warte!
Agnieszka Osiecka.
W naszym życiu
mija niepowtarzalny, zdumiewający, wspaniały XX wiek. Wiek, w
którym Polska dwukrotnie odzyskała niepodległość, lata, które
przyniosły nam wynalazki ułatwiające codzienne życie.
Pierwsze kroki człowieka na innej planecie były nie tylko cudem
techniki i ludzkiej inteligencji, ale również symbolem
poetyckim i filozoficznym. Dnia 21 lipca 1969r. o godz. 3-ciej
telewizja przekazała transmisję lądowania pierwszych astronautów
na Księżycu. Leżałam w swoim domu na tapczanie i patrzałam,
jak Amstrong schodził po drabince opuszczonej z kapsuły pojazdu
kosmicznego i postawił stopę na księżycowym pyle.
Rewolucja w medycynie nastąpiła dzięki
wynalazkowi w 1929r. peniceliny. Wynalazcą jest szkocki lekarz -
mikrobiolog Alexander Fleming. W 1942r. wyodrębnienie peniceliny
i zastosowanie kliniczne nastąpiło dzięki pracom Floreya i
Caina. W 1945r. wszyscy trzej otrzymali nagrodę Nobla. W okresie
II Wojny Światowej wyleczono rannych żołnierzy, u których
rozwinęło się zakażenie.
Z chwilą, gdy dnia 31 grudnia 1999r.
zegar wybił godzinę 24-tą z naszych kalendarzy na zawsze zginęła
wiodąca jedynka i trzy dziewiątki. Okazała się dwójka, która
panować będzie tysiąc lat. Trzy zera zmieniać będzie nieubłagany
czas. Ta dwójka z trzema zerami należy jeszcze do XX wieku.
Budzą się refleksje... Jakie wielkie
udogodnienia przyniósł w naszym codziennym życiu XX wiek.
Wszystkie urządzenia ułatwiające i umilające mi życie witałam
w swoim domu z wielką radością, podziwem, szacunkiem i doceniałam
ich wartość. Najbardziej genialną maszyną elektroniczną do
domowego użytku jest komputer. Podchodzę do niego z największym
szacunkiem, podziwem i pewnym lękiem. Mózgiem tego urządzenia
jest mikroprocesor - kostka wielkości pudełka od zapałek i tam
tkwią genialne pomysły ludzkie. Brak mi wyobraźni, że książka
418 - stronicowa mieści się na małej płytce i ja sama, przy
pomocy komputera, cały ten tekst tam umieściłam. A to jest
kropla w morzu możliwości tego urządzenia.
W 1977r. kupiłam pierwszą pralkę
automatyczną. Pewnego razu zabrałam swoją mamę z jej bielizną
do prania. Bieliznę wpakowałam do pralki, a w tym czasie z mamą
piłam herbatę. Mama co chwila zerkała na pralkę, która prała,
płukała i odwirowywała wodę. W jej oczach widziałam tyle
niedowierzania, podziwu i zachwytu... Nasza rodzina składała się
z siedmiu osób. Ona bieliznę prała na drewnianej lub metalowej
tarce. Trwało to i 3 dni. W 1956r. kupiłam mamie pralkę
mechaniczną i to już było wielkim udogodnieniem. Pierwszą
pralkę automatyczną skonstruowano w Stanach Zjednoczonych w
1937r. W Polsce dopiero w 1970r. fabryka "Polar" we
Wrocławiu zaczęła produkować pierwsze "super-automaty".
Przemieszczanie się z miejsca na miejsce
ma wielkie znaczenie w życiu człowieka. A ja? W dzieciństwie
jeździłam sankami w zaprzęgu psów, a później saniami,
drabiniastym wozem, furą, różnymi bryczkami, dwukółkami,
linijkami, "wierzchem": na koniu, ośle i wielbłądzie.
Poruszałam się pojazdami jednośladowymi: rowerem, motorowerem
i motocyklem. Pierwszy własny samochód typu "Warszawa"
został zakupiony w 1970r. Pierwszy raz autobusem jechałam w
wieku 11 lat, a pociągiem - w lutym 1946r. z Ełku do Gdańska.
W marcu 1946r. "gnałam" parową kolejką wąskotorową
z Ełku do Krzywego. To są "tory" mojej młodości i
podróż owiana sentymentem. Pierwszy raz samolotem leciałem z
Szawel do Rygi. To był lot pełen grozy. Wiadomo, że dopiero w
naszym wieku samolot stał się szybkim i bezpiecznym środkiem
transportu, a także groźną bronią w okresie II-giej Wojny Światowej.
Czas mija... zbliża się koniec XX wieku. W listopadzie 1999r. w
ciągu dwóch godzin przebyłam samolotem trasę z Afryki do
Warszawy i w ciągu trzech godzin - z Warszawy do Ełku. Gdybym
urodziła się w XIX wieku ubrałabym się w mantylkę, do ręki
wzięłabym sakwojaż i dyliżansem pojechałabym z Kiejdan do
Rygi...
Telewizor czarno-biały "Aladyn"
zjawił się w moim domu w 1963r. To nie zrobiło większego wrażenia.
Po prostu ekran z kina został przeniesiony do mojego pokoju.
Masowa produkcja odbiorników telewizyjnych w USA ruszyła w 1939r.,
a w Polsce pierwsze odbiorniki "Wisła" pokazały się
w 1954r. Obecnie kolorowy telewizor jest moim bieżącym źródłem
informacji z kraju i ze świata.
Lodówka została wynaleziona w 1913r
jednocześnie w Stanach Zjednoczonych i Niemczech .Pierwszą
polską lodówkę - "Mewa" wyprodukowano w 1956r. W
moim domu znalazła się w 1962r., a zamrażarka - w 1977r. Te
urządzenia są bardzo pomocne w prowadzeniu gospodarstwa
domowego.
Odkurzacz w 1905 r. wynalazł Anglik
Hubert Booth. W Polsce pierwsze odkurzacze "Alfa" z
rzeszowskiego Zelmera trafiły na polski rynek w 1952r.
Odkurzaczem "Alfa" zostałam nagrodzona za artykuł pt.:
"Mój nowy dom" w 1970r.
Wielkim udogodnieniem były wytwarzane pończochy
ze sztucznego włókna, a w późniejszym okresie koszule,
popularnie nazywane non-iron czyli nie wymagające prasowania. Z
entuzjazmem powitałam wynalezione przez Amerykanina rajstopy. Młodym
ludziom te wszystkie wynalazki są tak oczywiste, nieodłączne w
naszych mieszkaniach i zdaje się, że one istniały od niepamiętnych
czasów, po prostu od zawsze... Najbardziej cieszyłam się, gdy
w moje ręce trafił długopis skonstruowany przez
Węgra Laszlo Biro. Francuz Bic wymyślił
długopis jednorazowego użytku. I tak odeszła epoka kałamarzy
z atramentem, obsadek ze stalówkami, nieszczęśliwych kleksów
i osuszanie atramentu przy pomocy specjalnych bibuł i popiołu
drzewnego...
Za Agnieszką Osiecką powtórzę:
Myśmy to mieli, nam to dali,
to do nas uśmiechnął się Bóg
Ja, kiedy przyszłam, jeszcze grali,
ja, kiedy przyszłam, śpiewał róg.
Anna Boharewicz-Richter
P.S. Nasze miasto zmieniło sie również. Na zdjęciach zamieszczonych poniżej - dom na rogu ulicy Wojska Polskiego i Sikorskiego w 1972 r. i 25 lat póżniej.


[ Powrót ]