TRAGEDIA, CZYLI MISJA KOCHANKÓW
 

            Rzecz dzieje się nie w Weronie, a w Ełku i nie przed wiekami, a dzisiaj. Tragiczna śmierć kochanków nie jest wynikiem odwiecznych sporów zwaśnionych rodów, lecz sprytnym planem mającym je pogodzić. Bo dlaczegóż tragedia młodych muszą być okupione pazerność i zadufanie dorosłych? Ale taki szczęśliwy koniec zdarzyć się może tylko tu w Ełku, gdzie lasy zielone, wody czyste, a wszelkie utarczki dwóch rodów prowadzą do konstruktywnych działań dla dobra ogółu. Tak to widzieli oczami artystów twórcy spektaklu, scenarzysta - Zbigniew Czalej oraz pomysłodawca i reżyser - Piotr Kowalewski.
            Drobne niedostatki tekstowe rekompensuje realizacja przedstawienia. Piotr Kowalewski po raz kolejny dowodzi swego kunsztu. Widownia i artyści bawią się znakomicie. Momentami zapomina się, że to teatr amatorski. Zwraca uwagę wartkość akcji, emocjonalne zaangażowanie aktorów, coraz lepsza dykcja.
            Mocną stroną przedstawienia jest muzyka. Zręcznie wplecione najpiękniejsze przeboje polskiej i obcej muzyki rozrywkowej. Wykonanie bardzo dobrze pod względem aktorskim i muzycznym zarówno przez wychowanków, jak samego Mistrza Kowalewskiego. Niewątpliwie, wschodzącą gwiazdą teatru jest Anna Romanowska, której każde pojawienie się na scenie sprawia radość uszom i oczom widzów, a to z powodu pomysłów choreograficznych dla siebie i dla zespołu.
            Nie każdy teatr dramatyczny ma muzykę na "żywo", a ten ma. Wojciech Żmuda muzykalnie kieruje zespołem. Można by tego słuchać i słuchać, gdyby nie kłujące czasem "głuche" uderzenia bębna. Współpracujący z teatrem plastycy - Anna Żuryńska i Mariusz Kołyszko są autorami pomysłowej scenografii pokazującej Polskę od Ełku do Tatr.
            Słowem - udane przestawienie, które można pokazać nie tylko w Ełku. Teatr im. Józefa Węgrzyna jedzie w marcu do Warszawy, ale ze spektaklem "Kubuś Puchatek". Byle tylko tam nie został!

Jadwiga Cymbor

Powrót ]