SYMBOL SPRAWIEDLIWOŚCI
W numerze
listopadowym "Ełk i My" było zamieszczone zdjęcie
pomnika Armii Krajowej przed sejmem w Warszawie. Jako honorowy członek
AK i członek Chóru Armii Krajowej miałem zaszczyt brać udział
w uroczystości odsłonięcia i poświęcenia tego pomnika.
Przybyło ponad tysiąc zaproszonych gości - kombatantów z całego
świata. Dziesiątego czerwca w kościele św. Aleksandra na
Placu Trzech Krzyży Ksiądz Prymas Józef Glemp odprawił Mszę
Św. W wygłoszonej homilii podkreślił, że pomnik jaki
zostanie odsłonięty, nie jest jakimś aktem łaski, ale jest
symbolem sprawiedliwości, która wprawdzie z opóźnieniem, ale
nadeszła dla żołnierzy Armii Krajowej. Chór Armii Krajowej
pod dyrekcją Wacława Fiszera wykonał szereg pieśni kościelnych,
a potem odbyła się parada kilkuset pocztów sztandarowych oraz
licznie przybyłych weteranów walk i harcerzy Alejami
Ujazdowskimi w stronę pomnika przed sejm. Po przybyciu Kompania
Honorowa Wojska Polskiego sprezentowała broń a marszałek Sejmu
Maciej Płażyński dokonał odsłonięcia pomnika, podkreślając,
że jest to pomnik największej Armii, jaką kiedykolwiek
Rzeczpospolita wystawiła. Prezes Zarządu Światowego Związku
Żołnierzy AK Stanisław Karolkiewicz powiedział: "Oddaliśmy
Tobie Ojczyzno zdrowie i życie. A teraz gdy już odchodzimy na
drugi brzeg, chcemy, aby pamięć o Armii Krajowej pozostała."
Uroczystość w tym dniu zakończyła wspólnie z chórem śpiewana
powstańcza "Marsz Mokotowa".
Następnego dnia - 11 czerwca już od
wczesnych godzin rannych gromadzą się tłumy przed pomnikiem.
Czekamy na Ojca Świętego, który ma poświęcić pomnik. Patrzę
na twarze osiemdziesięciolatków, którzy przybyli z całego świata,
jak dzielnie się trzymają w skwarze czerwcowego słońca.
Wszyscy zadają sobie pytanie: czy Ojciec Święty wysiądzie,
czy tylko zatrzyma się na chwilę. Ale już widać falowanie tłumu
i potężne zawołanie "Witaj ojcze". "Papamobile"
zatrzymuje się i powoli wysiada Jan Paweł II. "Boże w
swoim niepojętym miłosierdziu wejrzyj na naszych braci i
siostry, którzy stali się ofiarami ucisku i oddali swoje
doczesne życie w obronie ludzkiej godności Ojczyzny. Pobłogosław
ten pomnik, wzniesiony ku czci walczących o wolność Ojczyzny w
szeregach Armii Krajowej". Krótko to trwało, ale patrząc
na łzy w oczach Kombatantów, wiem, że tej chwili nie zapomną
do końca życia. I nic to, że słońce praży. Jest pomnik!
Pomnik, który jedni kojarzą z tarczą, inni z żaglem prowadzącym
naród przez burzliwe fale okupacji. Świadczy on o nieugiętości
i męstwie narodu, którzy w okupowanym przez dwóch wrogów
Kraju, potrafił zorganizować podziemne państwo z jego władzą
ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Trzon tego państwa
stanowiła prawie czterystu tysięczna Armia Krajowa.
Trudno w krótkim artykule wymienić
wszystkich przywódców. Oddając im hołd, wspomnę tylko o gen.
Stefanie Grocie Roweckim, głównym organizatorze i pierwszym
Komendancie Armii Krajowej. Aresztowany przez Niemców w czerwcu
1943 roku, został zamordowany w obozie w Sachsenhause w rok później.
Jemu też w 1946 roku w Teatrze II korpusu w Veronie poeta poświęcił
Rapsod Żałobny -
"Nie było przemówień nad trumną
i Marsza Chopina nie grano.
Czerwoną świat oblał się łuną,
gdy trumnę do grobu składano.
Nie było wojskowej parady
i dzwony żałobne nie biły,
Pożegnał go tylko świt blady
i gwiazdy modlitwę zmówiły.
A słońca - hen gdzieś za chmurami
wstydliwie promienie swe skryło.
I deszcz pewnie płakał kroplami,
nad nową żołnierska mogiłą.
Bez wieńców, bez szarf i bez kwiatów
łagodnie przyjęła Go ziemia.
I zwiększył się zbiór eksponatów,
światowej wystawy sumienia".
Dziewiętnastego stycznia 1945 roku Armia Krajowa została rozwiązana, ale losy jej żołnierzy tragicznie rozwiązywał jeszcze czas przez około pół wieku. Lesław Bartlewski - historyk i żołnierz AK podawał w 1993 r. (dane zaniżone), że Armia Krajowa na ogólną liczbę ponad 380 tysięcy żołnierzy straciła w walce, obozach, łagrach i więzieniach ponad 110 tysięcy. Dochodzą do tego jeszcze zmarli z wyczerpania po wyjściu z miejsc zagłady. Tragizmu dodaje fakt, że większość z nich zginęła już po zakończeniu wojny.Do dzisiaj nie jest jeszcze dokładnie zapisana ta obszerna księga strat, Księga Chwały.
Grzegorz Szymański
[ Powrót ]